W dniach 2-4 marca 2007r. odbyło się spotkanie rekolekcyjne w Koszycach Małych. Głównym tematem była sylwetka Mojżesza, którą księża omawiali na konferencjach w oparciu o rozdziały od 1 do 21 z Księgi Wyjścia.

Uczestników bardzo mało, zaledwie osiem osób, ale liczy się jakość, a nie ilość. Przedstawicielami Płaszowa była Agata, Michał K. oraz ja. Był z nami także ks. Przemek Król, który niestety musiał nas opuścić 3 marca. Czas od piątkowego popołudnia do sobotniego obiadu upłynął pod hasłem ciszy, milczenia. Był to okres zadumy, wyciszenia, refleksji, pewien sposób przygotowania się do kolejnych punktów programu. Podczas spotkania odbywały się msze, konferencje, dzielenie Słowem Bożym, adoracja. W ramach pogodnego wieczorku obejrzeliśmy film „Plac Zbawiciela”. Nie zabrakło miejsca również dla gry w bilarda, tenis stołowy czy piłkarzyki.

W czasie konferencji księża poruszali różne zagadnienia dotyczące Mojżesza, na przykład zwrócili szczególną uwagę na Dekalog. Na podstawie jego sylwetki można dojść do wniosku, że Bóg zawsze jest koło nas, wspiera w trudnościach, nieraz wkracza do naszego życia, interweniuje, gdy zaczynamy staczać się w dół. Zawsze możemy do Niego wrócić, On zawsze pierwszy wychodzi z inicjatywą, wzywa nas – wystarczy jedynie odpowiedzieć. Zbawiciel zawsze trwa przy nas, nawet, gdy doświadczamy przykrości, gdy na drodze życia napotykamy trudności. Czasami, podobnie jak Mojżesz, otrzymujemy pewne zadania, nieraz niewygodne. Są to próby wytrwałości, wiary, cierpliwości. Pomyślne przejście każdej z nich zawsze owocuje: przełamaniem lęku, umocnieniem w dążeniu do celu, uszlachetnieniem duszy, pogłębieniem więzi z Bogiem, oczyszczeniem serca (ale o tym za chwilę).

Chciałbym jeszcze umieścić refleksję Michała, którą można uważać za debiut – bardzo mi się spodobała, choć, jak przyznał sam autor, jeszcze nigdy nie pisał podobnych rzeczy. Żeby lepiej ją zrozumieć, pozwolę sobie zarysować opowieść o pustelniku, odnoszącą się do wspomnianych przeze mnie niewygodnych zadań.


Pewien młodzieniec przyszedł do pustelnika z prośbą o radę. Ten wręczył mu brudny, ubłocony kosz, kazał zaczerpnąć wodę w strumieniu i ją przynieść. Młodzieniec zrobił tak, jak mu nakazał, lecz nim wrócił, cała woda wyciekła dziurami. Pustelnik wysłał młodzieńca po raz drugi, potem trzeci i czwarty. Za każdym razem donosił pusty kosz. W końcu zdenerwowany chłopak zbuntował się i oznajmił, że nie ma zamiaru wykonywać tego bezsensownego zadania. Jednak pustelnik wskazał na kosz i powiedział, że owe czynności jednak miały sens: teraz kosz był czysty.


A teraz obiecana refleksja:

To spotkanie było dla mnie czymś nowym. Po raz pierwszy brałem udział w takich rekolekcjach. Mile zaskoczyła mnie atmosfera jaka panowała w czasie naszego całego pobytu. Poznałem nowych ludzi, od których biło ciepło, po prostu chciało się tam być. Swobodna rozmowa jaka nam towarzyszyła była czymś zespalającym wszystkie obecne tam osoby. Księża swoim zaangażowaniem potrafili wywołać u nas śmiech, radość, ale także wzbudzić w nas głębsze emocje. Modlitwa, w którą każdy był mocno zaangażowany i kazania oraz konferencje, jakie wygłosili księża, pozwoliły mi spojrzeć z innej, zgoła odmiennej strony na istotę modlitwy i wartość słowa Bożego. Mimo, że głównym tematem naszych rekolekcji była osoba Mojżesza i trudności jakie napotkał na swojej drodze, którą wyznaczył mu Pan, moją szczególną uwagę przykuła opowieść o pustelniku i jego rozmowa z młodzieńcem szukającym rady. Odnosi się ona bowiem do wielu aspektów naszego życia, które często zaniedbujemy, a których później żałujemy. Czysty kosz może się tu stać symbolem naszego celu jakim jest na pewno czyste serce, do którego możemy przyjąć Jezusa, lecz nie tylko. Jest on bowiem również symbolem rzeczy jakie powinniśmy zrobić oraz o których nie możemy zapominać (rodzina). Nie można też nie wspomnieć o Dekalogu, który został nam przedstawiony w dużo szerszym rozumieniu. Dzięki niemu są chronione podstawowe wartości jakie powinien wyznawać każdy z nas.

Znalazł się również czas na zabawę, każdy mógł znaleźć coś dla siebie m.in. bilard. Rekolekcje te były dla mnie czasem wyciszenia się i przeprosin za moje upadki. Jedyne czego żałuję teraz to tego, że wcześniej nie przyszedłem na spotkania RSM-u, lecz tego już nie cofnę, teraz jest teraz i trzeba patrzeć w przyszłość, a to co za nami powinniśmy pamiętać i wyciągać z tego wnioski i naukę.


Mam nadzieję, że ta refleksja zachęci innych, w szczególności nowe twarze, do udziału w rekolekcyjnych spotkaniach weekendowych oraz przyparafialnych spotkaniach RSM-u.

Dominik

Początek strony
JSN Boot template designed by JoomlaShine.com